sobota, 26 maja 2012

Kolorowo i buro

Quo vadis?
Nie wiem. Przed siebie. W przyszłość, która jest trudna. Dziwna. Nieprzewidywalna.
W piątek mam recital, dyplom z historii muzyki mam za sobą. Dziwne uczucie. Coś było, i nie ma. Zniknęło. Zdałam, chyba. Wyniki we wtorek. Will see...
Z godziny na godzinę coraz bardziej nienawidzę każdego centymetra swojego cielska. Tyję, tyję, tyję! Wycięłabym pół mózgu i uda. Wtedy byłabym szczęśliwa.

Tęsknię za czymś, co nie istnieje. Jest tylko w mojej głowie. A nagle zniknęło, pozostawiając po sobie pustkę. Taką ssącą czarną dziurę. Takie... nic.
Tak, jakbym się podzieliła na 2 Mnie. Jedna, to ta normalna. Ciekawa świata, wesoła, pomocna, towarzyska. Nie obchodzi jej to, ze jest gruba i ma obrzydliwe uda. Jest szczęśliwa.
Druga, jest smutna, boi się ludzi. Nienawidzi wszystkich, a najbardziej siebie. Widzi się jako słonia. Jest samolubna, egoistyczna, socjopatka.

Która Ja, to ta Prawdziwa Ja?
Kiedy się rozszczepiłam?
Kiedy się połączę i zwalczę demona?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz