Powiedziałam sobie, że kończę z napadami i co?? Gówno. Wystarczy jeden stres i lawina żarcia przetacza się przez moją gardziel. Zwiększenie limitów nie pomogło, to co dalej? Senefol nie działa. Sól też nie.
Musi się coś zmienić...
Bo inaczej zawsze będziesz spasionym pasztetem z galaretowatymi udami i sterczącym brzuchem. Skoro mnie nikt nie kocha, to sama siebie mogę pokochać. Ale jak będę chuda. Za jakieś 6 kg.
Gardzę swoim brakiem asertywności. Czemu się wszystkim tak przejmuję? Bo co ktoś sobie o mnie pomyśli... Czcze gadanie. I tak myślą. Kolejny punkt do listy pt.:'czas na zmiany'. Do realizacji w najbliższym czasie.
Swoim brakiem kreatywności też gardzę. Jaka ja jestem niekreatywna!
W dodatku nieporządna. I mam nieselektywną artykulację. I problemy z pedalizacją. Zajebiste problemy.
Czas na pracę.
Nas sobą, ciałem i cielskiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz