niedziela, 29 kwietnia 2012

Lękowe ulęgałki

Laaata świetlne, odkąd tutaj nie zaglądałam. Oto jestem.
Dużo się pozmieniało od tamtego czasu.
Po pierwsze: 6 kwietnia zerwałam z P. Powód? On się za bardzo zaangażował, był wkurzający, było go za dużo, miał dziwne poczucie humoru, brak mu było zdecydowania i męskiego podejścia do życia, dodatkowo nie umiał się ubrać i od tamtego czasu wiem, że syndrom Białych Spodni naprawdę istnieje. I... co jest totalnie przerażające... Dalej myślę o B. Myślałam, że mi przeszło, że to, co było i czego nie było minęło sobie i uleciało. A tutaj niespodzianeczka.
Strasznie chcę mieszkać w Gdańsku, ale jednocześnie się boję powrotu. Boję się, czy podołam, czy znajdę na nowo znajomych, przyjaciół... Boję się, że będą na Akademii ludzie z PSM-u, którzy będą mnie traktować jak wariatkę. Ta, z ED, która sobie wyjechała... Boję się, że będę odstawać od nich poziomem grania i umiejętności... że oni będą grać lepiej ode mnie. Boję się powrotu to epizodów bulimii i anoreksji na przemian... Powinnam może się wreszcie zdecydować na terapię, ale ogromnego kopa do działania dają mi słowa typu: 'zacznij jeść, widać Ci żebra, szczuplejesz z tygodnia na tydzień'. Nie chcę tego ruszać. Poza tym, wcale nie jestem chuda. Jak się dobrze poczuję ze sobą, to się wtedy będę nad tym zastanawiać.
Doprowadzają mnie do szału moje relacje w domu: matka się trzęsie, żeby on nie wybuchł, po czym on przypieprza się do mnie o błahostkę, drąc się w niebogłosy, i mimo, że wiem, ze to nie moja wina, i on tylko odreagowuje w taki sposób, obwiniam siebie, bo mogłam się przecież postarać, żeby wszystko było idealnie. I się kółko zamyka, bo matka się trzęsie...
W maju mam cyrk egzaminów: matura, dyplom, recitale. Nie ma bata, że się cholera nie uda. Tylko trzeba dać z siebie wszystko, ma być idealnie. Nie mogę nikogo zawieść. Nie tym razem.
Mam wyrzuty sumienia, że nie mam czasu na to, żeby wyjść z kimś na piwo, na kawę, herbatę, pogadać i nie martwić się, że nie zdążę napisać rozprawki, czy poćwiczyć czegoś. Powoli tracę wszystkich wokół siebie. Na własne życzenie.
Byle do lipca. 30-go czerwca mam ostatnie egzaminy wstępne. Liczę na to, że się dostanę...
Do następnego razu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz