Stało się, skończyła się terapia, problemy zostały.
Licencjat z fortepianu, na dyrygenturze urwanie głowy.
3 lata z Tomkiem, przyjeżdża tutaj na studia.
A ja... ja taka... niedorosła.
My one regret in life is that I am not someone else.
‘Są ludzie, którzy mają w zwyczaju uśmiechać się przesadnie, kiedy zbiera im się na płacz’
piątek, 22 sierpnia 2014
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Nie wolno Ci...
Droga pod nogami
krok za krokiem
rok za rokiem
Słowa zasłyszane
choć wyraźniej brzmią
znaczą mniej
Gdyby można było
szybciej odnajdywać
widzieć trochę więcej
słyszeć wszystkie dźwięki
Czy ulotność chwili
lepiej znosić byłoby
niz dziś
Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas
Ty jesteś początkiem do każdego celu
Auto cnoty
tao
niebo chodzi wokół ziemi
Co przyrodzie daje
tyle mocy
i nie istnieje
Działać bez działania
żyć bez przymuszania
dawać, otrzymywać, nie wyrywać chwilom
Przemijanie w zgodzie
uratuje mnie
dziś wiem
Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas
Ty jesteś początkiem do każdego celu
krok za krokiem
rok za rokiem
Słowa zasłyszane
choć wyraźniej brzmią
znaczą mniej
Gdyby można było
szybciej odnajdywać
widzieć trochę więcej
słyszeć wszystkie dźwięki
Czy ulotność chwili
lepiej znosić byłoby
niz dziś
Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas
Ty jesteś początkiem do każdego celu
Auto cnoty
tao
niebo chodzi wokół ziemi
Co przyrodzie daje
tyle mocy
i nie istnieje
Działać bez działania
żyć bez przymuszania
dawać, otrzymywać, nie wyrywać chwilom
Przemijanie w zgodzie
uratuje mnie
dziś wiem
Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas
Ty jesteś początkiem do każdego celu
wtorek, 26 marca 2013
Kiedy powiem sobie
Kiedy powiedzieć dość?
Kiedy uznać, że nakład pracy włożony w utrzymanie relacji przewyższa starania drugiej strony?
Jak rozpoznać, że iskra zgasła?
Co jest objawem przepracowania, a co ignorowania i braku szacunku?
Gdzie przebiega ta magiczna linia pomiędzy miłością a obojętnością? Gdzie jest 0?
I wreszcie- co ja zrobiłam źle? Co się stało, że wszystko się sypnęło?
Chcę poznać odpowiedzi na te pytania. Nie potrafię pytać, bo nie chcę być zrozumiana jako czepialską babę, która widzi problemy tam, gdzie ich nie ma.
Duszę się od nadmiaru wątpliwości i rozterek.
Kiedy uznać, że nakład pracy włożony w utrzymanie relacji przewyższa starania drugiej strony?
Jak rozpoznać, że iskra zgasła?
Co jest objawem przepracowania, a co ignorowania i braku szacunku?
Gdzie przebiega ta magiczna linia pomiędzy miłością a obojętnością? Gdzie jest 0?
I wreszcie- co ja zrobiłam źle? Co się stało, że wszystko się sypnęło?
Chcę poznać odpowiedzi na te pytania. Nie potrafię pytać, bo nie chcę być zrozumiana jako czepialską babę, która widzi problemy tam, gdzie ich nie ma.
Duszę się od nadmiaru wątpliwości i rozterek.
poniedziałek, 25 marca 2013
czwartek, 21 marca 2013
utopia
Zbliżają się święta.
Rosną krzaczki bukszpanu, żółcą się kurczaczki, kołyszą się pisanki na wstążeczkach w kolorze tęczy. Mamy kupują dzieciom zajączki z czekolady, jajeczka nadziewane truflami, czekolady z pisankami. Dzieci roześmiane, łakome słodyczy, karcący wzrok matki i jej uśmiech. Koszyczek, palma, wykrochmalona serwetka. Słońce wpada przez świeżo wyprane firanki. W kuchni rytuał rozgrzewania wosku, rysowania wzorów szpilką, malowania jajek. Ręce ubrudzone mąką, buzia zabrudzona od karmelu, w piecu pieczeń. Ojciec bawi się z dzieckiem, wszyscy są tacy szczęśliwi.
Utopia.
Jestem ja. Bez pisanek na wstążeczkach. Bez kurczaczków w koszyczku, bez ani jednej gałązki bukszpanu. Matka 500 km stąd, ojca nie ma. Babcia robi dobrą minę do złej gry, ale siły już nie te. Jestem tytanem. Staram się stworzyć dwa dni szczęścia, spokoju, rodziny. Wypiorę obrusy, wykrochmalę je, wymyję okna, upiorę firany. Sprzątnę dom na błysk, wypastuję podłogi, wymyję wszystko, co tylko nadaje się do wymycia. Upiekę mazurki, babki, pokroję sałatkę, ponadziewam jajka, nadzieję schab, upiekę pasztet. Wyobrażę sobie, że mam kochającego mnie męża i dwójkę idealnie grzecznych dzieci. Wejdę w rolę idealnej pani domu. Naprędce kupię jakiś drobiazg dla dziadka w ramach zajączka, zajdę do apteki po 'wentyl bezpieczeństwa'. Pomaluję paznokcie, namaluję na swojej twarzy potulną minę uczennicy z książek. Ubiorę się w luźną sukienkę, żeby nie było widać obolałego od jedzenia brzucha. Usta maźnę szminką. Szyję skropię perfumami.
Obiecam sobie, że będę uważać. Oczywiście czcze gadanie, noc spędzam w toalecie. Nienawidzę siebie.
A miało być idealnie, prawda?!
Rosną krzaczki bukszpanu, żółcą się kurczaczki, kołyszą się pisanki na wstążeczkach w kolorze tęczy. Mamy kupują dzieciom zajączki z czekolady, jajeczka nadziewane truflami, czekolady z pisankami. Dzieci roześmiane, łakome słodyczy, karcący wzrok matki i jej uśmiech. Koszyczek, palma, wykrochmalona serwetka. Słońce wpada przez świeżo wyprane firanki. W kuchni rytuał rozgrzewania wosku, rysowania wzorów szpilką, malowania jajek. Ręce ubrudzone mąką, buzia zabrudzona od karmelu, w piecu pieczeń. Ojciec bawi się z dzieckiem, wszyscy są tacy szczęśliwi.
Utopia.
Jestem ja. Bez pisanek na wstążeczkach. Bez kurczaczków w koszyczku, bez ani jednej gałązki bukszpanu. Matka 500 km stąd, ojca nie ma. Babcia robi dobrą minę do złej gry, ale siły już nie te. Jestem tytanem. Staram się stworzyć dwa dni szczęścia, spokoju, rodziny. Wypiorę obrusy, wykrochmalę je, wymyję okna, upiorę firany. Sprzątnę dom na błysk, wypastuję podłogi, wymyję wszystko, co tylko nadaje się do wymycia. Upiekę mazurki, babki, pokroję sałatkę, ponadziewam jajka, nadzieję schab, upiekę pasztet. Wyobrażę sobie, że mam kochającego mnie męża i dwójkę idealnie grzecznych dzieci. Wejdę w rolę idealnej pani domu. Naprędce kupię jakiś drobiazg dla dziadka w ramach zajączka, zajdę do apteki po 'wentyl bezpieczeństwa'. Pomaluję paznokcie, namaluję na swojej twarzy potulną minę uczennicy z książek. Ubiorę się w luźną sukienkę, żeby nie było widać obolałego od jedzenia brzucha. Usta maźnę szminką. Szyję skropię perfumami.
Obiecam sobie, że będę uważać. Oczywiście czcze gadanie, noc spędzam w toalecie. Nienawidzę siebie.
A miało być idealnie, prawda?!
wtorek, 19 marca 2013
Words
Szelest i szmer pospiesznie wypowiedzianych słów, urywany śmiech i szept. Słowo wypowiedziane przez wiele osób jednocześnie przypomina trzepot skrzydeł. Głoski zlewają się ze sobą tworząc rzekę dochodzącą do moich uszu.
Staram się odciąć.
Zatapiam się w dźwięki w słuchawkach, słyszę słowa I'm not pretty enough i beznamiętnie patrzę na śnieżycę za oknem. Płatki śniegu pokryły wszystkie powierzchnie, wiatr zdmuchuje pył z dachów, wszystko wokół wiruje.
Zamykam oczy, staram się uspokoić potok myśli w głowie. Stukot kół o szyny, urywany oddech, ciemność. Otwieram oczy, widzę tłum ludzi w tramwaju. Odwracam głowę. Zdejmuję słuchawki. Docierają do mnie słowa, poplątane, nieskładne. Hahaha.
To już- nareszcie. Wysiadam koło domu. Tramwaj rusza, wszystko ucichło. Brnę przed siebie osłaniając uszy od gryzącego zimna. Czuję, jak cierpną mi policzki. Wystukuję kod na domofonie, słyszę pisk i już. Idealna cisza.
Wchodzę do domu.
Cholera, znowu słowa.
Staram się odciąć.
Zatapiam się w dźwięki w słuchawkach, słyszę słowa I'm not pretty enough i beznamiętnie patrzę na śnieżycę za oknem. Płatki śniegu pokryły wszystkie powierzchnie, wiatr zdmuchuje pył z dachów, wszystko wokół wiruje.
Zamykam oczy, staram się uspokoić potok myśli w głowie. Stukot kół o szyny, urywany oddech, ciemność. Otwieram oczy, widzę tłum ludzi w tramwaju. Odwracam głowę. Zdejmuję słuchawki. Docierają do mnie słowa, poplątane, nieskładne. Hahaha.
To już- nareszcie. Wysiadam koło domu. Tramwaj rusza, wszystko ucichło. Brnę przed siebie osłaniając uszy od gryzącego zimna. Czuję, jak cierpną mi policzki. Wystukuję kod na domofonie, słyszę pisk i już. Idealna cisza.
Wchodzę do domu.
Cholera, znowu słowa.
wtorek, 12 marca 2013
W moich snach jest wiosna
Chciałabym, żeby sny mogły się spełnić.
Żeby sen po obudzeniu się nie był snem, tylko prawdą. Móc trzymać w ręce osoby i wydarzenia, zmaterializować je, przeżyć raz po raz.
W tym śnie byłam kochana, byłam w miejscach, w których zawsze chciałabym być. Wiedziałam, że jestem najważniejsza, doceniona, przytulona, w wiosennym nastroju i słonecznym humorze. Szczęśliwa, że jest tu i teraz. A po obudzeniu się pozostaje zawód, że to był tylko sen.
Moja głowa chyba potrzebuje wiosny. Stwarza obrazki, zakochanych par, śpiewających ptaków i świata przepełnionego słońcem. Filiżanka herbaty na balkonie, suszące się firanki, grające radio i niewyczerpywalne pokłady energii. Zapach ziemi, świergot ptaków.
Wiosno, przyjdź już.
Żeby sen po obudzeniu się nie był snem, tylko prawdą. Móc trzymać w ręce osoby i wydarzenia, zmaterializować je, przeżyć raz po raz.
W tym śnie byłam kochana, byłam w miejscach, w których zawsze chciałabym być. Wiedziałam, że jestem najważniejsza, doceniona, przytulona, w wiosennym nastroju i słonecznym humorze. Szczęśliwa, że jest tu i teraz. A po obudzeniu się pozostaje zawód, że to był tylko sen.
Moja głowa chyba potrzebuje wiosny. Stwarza obrazki, zakochanych par, śpiewających ptaków i świata przepełnionego słońcem. Filiżanka herbaty na balkonie, suszące się firanki, grające radio i niewyczerpywalne pokłady energii. Zapach ziemi, świergot ptaków.
Wiosno, przyjdź już.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







