wtorek, 19 marca 2013

Words

Szelest i szmer pospiesznie wypowiedzianych słów, urywany śmiech i szept. Słowo wypowiedziane przez wiele osób jednocześnie przypomina trzepot skrzydeł. Głoski zlewają się ze sobą tworząc rzekę dochodzącą do moich uszu.
Staram się odciąć.
Zatapiam się w dźwięki w słuchawkach, słyszę słowa I'm not pretty enough i beznamiętnie patrzę na śnieżycę za oknem. Płatki śniegu pokryły wszystkie powierzchnie, wiatr zdmuchuje pył z dachów, wszystko wokół wiruje.
Zamykam oczy, staram się uspokoić potok myśli w głowie. Stukot kół o szyny, urywany oddech, ciemność. Otwieram oczy, widzę tłum ludzi w tramwaju. Odwracam głowę. Zdejmuję słuchawki. Docierają do mnie słowa, poplątane, nieskładne. Hahaha.
To już- nareszcie. Wysiadam koło domu. Tramwaj rusza, wszystko ucichło. Brnę przed siebie osłaniając uszy od gryzącego zimna. Czuję, jak cierpną mi policzki. Wystukuję kod na domofonie, słyszę pisk i już. Idealna cisza.
Wchodzę do domu.
Cholera, znowu słowa.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz