niedziela, 26 czerwca 2011

Zmiany?

One jeszcze stoją? Musi Cię bardzo kochać!

Taak, mamo. Bardzo...
Cisza, która zasysa wszystko.
Śniłeś mi się. Dzisiaj, wczoraj. Znowu.

Tęsknię za przeszłością.
Za zapracowaniem, psioczeniem na wszystko.
Za rozgryzaniem P., czy on się tylko bawi, czy zaczęło mu zależeć.
Za M. i tym, że chciałam, żeby coś się stało na studniówce.
Za K., który okazał się inny, niż by się wydawało.
Za nudnymi lekcjami, sprawdzianami.
Za D. i tym, że przynajmniej przez chwilę nie byłam mu obojętna.
Mam wrażenie, że to się nigdy nie wydarzyło. Było gdzieś, ale daleko. Jakby za łańcuchem gór, wieloma rzekami, oceanem. Milionami roboczogodzin, spędzonych na marnotrawieniu czasu. Razem i osobno...

Dni zlewają mi się w jedną bezkształtną masę. Jakież to dziwne!

1-go lipca jadę do Gdańska. Przynajmniej będę miała gdzie wyjść. Bez dostępu do internetu, komputera. Ja i miasto. W które się zagłębię. Poznam Gdańsk. Nabierze dla mnie innego znaczenia. Wymażę to, co było złe.
Postanowiłam.
7-go na kursy. To takie kochane, że ktoś tam czeka, żeby się spotkać po roku. Ciekawa jestem przyszłości!
Boję się jej. Ale czekam niecierpliwie. Coś się zdarzy. Tylko trzeba trochę pomóc.

Chciałabym stworzyć miejsce, w którym byłoby wszystko to, co jest dla mnie ważne. Takie miasto, które jest tylko dobre. W którym są ludzie, których potrzebuję. Wszyscy, bez wyjątku. Mój mały świat. Wyidealizowany i piękny. Jak dekupażowe puzdereczko wyściełane lawendową bibułą, w którym byłyby błyszczące słodyczą kokosanki. I wszystko pachniałoby wanilią.

Interesujące, że mam wrażenie, że pomimo jakiegoś takiego "zastania" mimo wszystko pewne rzeczy się zmieniają. Albo zmieniają się odbiorcy?
Wszystko wiruje. Jest jak jedna wielka karuzela.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz