poniedziałek, 23 stycznia 2012

Charm and chic!


Przeraża mnie widok tumblrowych panienek na każdym metrze kwadratowym. Koczki, rurki, koturenki, luźne, szyfonowe bluzki i długie wiązane swetry. W dodatku wszystkie mają takie piękne nogi i są cudownie szczupłe. Czuję się przy nich jak obraz nędzy i rozpaczy z nadwagą. W dodatku wcinam wszystko co się rusza i tyję w tempie ekspresowym.

Wczoraj, jadąc pociągiem, jechała sobie parka, z rozmowy wywnioskowałam, że dziewczyna była rok ode mnie starsza. Facet miał chyba 26 lat. Babka pracuje w Oliwie w biurze, facet jest jakimś biznesmenem. Boję się takich ludzi. Omówili wszystko, łącznie z kolorem dywanika w łazience. Kupią za gotówkę, bo ich stać. Pani X odziana w same markowe rzeczy [ale nie jakiś H&M dla plebsu, tylko Zara, Lee i inne], facet też. Tamta X powiedziała do Y, że jakaś tam Zenia, powiedziała, że ta Pati to ma zawsze ładne rzeczy. Zastanowiło mnie to, bo w chwili obecnej, mam wrażenie, jest kult droższe- lepszej jakości, ładniejsze... A przecież nie sztuką jest ubrać się w same 'ladne' rzeczy, skoro portfel jest wypełniony pieniędzmi. Według mnie, sztuką jest wynaleźć skarby, nie skazując się na wyglądanie jak wszyscy. Czyżbym była zazdrosna?

A na dokładkę... Reorganizuję swoje życie. Od dzisiaj. Bardzo dobrze mi dzisiaj poszło. Potrzebuję kalendarz, jutro go kupię.
A tym czasem...
Charm and chic!

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się boję takich ludzi, ale ostatecznie i tacy (muszą?) mają prawo istnieć. Państwo wychowuje do produkowania i konsumowania? Biedactwa. A może oceniamy ich zbyt pochopnie?
    You are beautiful, no matter what they say.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w szoku. Chyba dawno nie rozmawiałyśmy. I jeżeli czujesz się jak "obraz nędzy i rozpaczy z nadwagą" to ewidentnie jest to dowód na to, jak dawno Cię nie widziałam. Chociaż znając Ciebie... Jesteś niezmiennie najszczuplejsza, a wszystkie "charm & chic" mogą Ci zazdrościć, że masz do powiedzenia coś więcej, niż tylko debaty na temat koloru dywaników w łazience (oczywiście firmowych dywaników).

    Jak skończy się moja apokalipsa (skończy się? kiedykolwiek?) to w pierwszej kolejności żądam spotkania z Tobą!

    OdpowiedzUsuń