piątek, 19 listopada 2010

Po wszystkim.

No i jestem po konkursie. Jestem finalistką, ale nie mam miejsca. A konkurs był okropnie niesprawiedliwy. Duży rozrzut trudnościowy, od super łatwego po megahard. Ciekawe, jaki ja miałam? Taak, ten trudny. Ale płytkę z Chopinem w wykonaniu Rubinsteina dostałam <3
Dzisiaj dostałam [chyba na zawsze] książkę z historii muzyki od Bazi... Takie to miłe było :) Ale i tak jej oddam po dyplomie. Obiecałam sobie.
A jutro mam fortepian. Etiudy umiem. Ale oprócz etiud DNO. Kit, nie będę się przejmować.
Z Olą było meega super :) DZIĘKUJĘ :*
A z Adą i Danielem też fajnie :) Też DZIĘKUJĘ :*
Podróż to była tragedia... Rozkopany dworzec we Wrocławiu, nikt nic nie wie... Kupę ludzi... Zabieganych, z taki przerażającym rozbieganym wzrokiem i z takim wściekłym wyrazem twarzy... :/ Straszne, serio!
Dobra, kończę.
Pa!
<3

1 komentarz:

  1. dzięki za miłe słowo :) :*
    co jak co, ja lubię dworce i zabieganych ludzi, fajny klimat, haha

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń