piątek, 30 grudnia 2011

Inaczej.

Raany, to żałosne.
Rzucam palenie, co oczywiście mi się nie uda, ale będę żyła złudzeniem. Przez kilka dni mi się uda, a potem... Potem to coffee and cigarette lifestyle. Czyli idea zwiała. So, so sad...
Chciałabym wrócić do Gdańska. Jakoś tak... Rozdarłam się pomiędzy tym, co w domu i tym, co w Gdańsku. Niczego dobrego z tego nie będzie... Nie może być.
Ludzie są dziwni. Po ponad 4 latach ciszy nagle nawiązać kontakt, przeprosić, liczyć na spotkanie i może coś więcej? Co ciekawe... Pasuje mi to. Mimo, że zachował się jak dupek, był Tym Pierwszym Na Poważnie. Te spłoszone spojrzenia, niepewny uśmiech, delikatne muśnięcie ręką, pierwszy pocałunek... Ciekawe, jak się to rozwinie. Oby się rozwinęło. Żeby kontakt pozostał. To byłoby ciekawe!

Nie chcę pisać o tym, co było, nie lubię podsumowań. Bo ZAWSZE miało być inaczej. A tak... Godzę się z tym, co było.
Tchórz.

1 komentarz:

  1. Powodzenia z postanowieniami, ja sobie postanowiłam przestać żyć byle-jak, choć też wiem jak będzie to łudźmy się chociaż...
    A rzucanie palenia jest skuteczne jak się nie ma kasy. Tak totalnie.

    OdpowiedzUsuń