Jestem w pewnym sensie, w całym tym obrzydzeniu, stagnacji, zaparciu myśli i wymiocin pomysłów, z siebie dumna.
Zarejestrowałam się do psychiatry.
Do tej samej, od której dostałam skierowanie na oddział.
Chcę zmienić podejście do życia, nauczyć się normalnie jeść, nie zastanawiając się ile to ma kcal, która godzina, żeby nie napad, a po napadzie plan od jutra 600, 800, 1000...
Chcę zacząć pozytywnie patrzeć na siebie w lustrze, przestać wyzywać się od najgorszych...
Wyjść do ludzi, a nie nakładać maski, które z dnia na dzień robią się coraz cięższe, aż pod koniec dnia opadają i wyłazi smutne, zmęczone, grube, nieszczęśliwe i głupie babsko bez perspektyw.
Czekam do 31. 01. Dzień zero.

Trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńTak mocno, mocno, z całych sił.
Żeby to wszystko na 'chcę' się spełniło.
:* !
OdpowiedzUsuńKochanie, jestem z Ciebie dumna, dasz radę. Damy obie, mój dzień zero to 25.02, choć przed nim jeszcze wiele wyzwań i decyzji. Tulę Cię ciepło i myślę codziennie dodając Ci sił:*
OdpowiedzUsuń