czwartek, 31 stycznia 2013

be my medicine

Już po sesji.
Fortepian to jest jakieś nieporozumienie. Dostałam 18 pkt, w nagrodę usłyszałam, że nie mam co się pchać na dzienne bo i tak się nie utrzymam. W związku z tym nie dostałam programu na wstępne, mam związane ręce... Mówi się trudno.
Gdyby udało się pójść na IV wydział na edukację i robić 2 kierunki... Byłoby może i mądrze.
W sesji mam 1x3, 2x4 [kurwaaa], 4x5 i 1x6.
Głupia baba.

Program mam całkiem dziwny. Nie wiem co o tym sądzić, nie mam siły się za to zabrać, chociaż powinnam. Nie teraz, nie.

Byłam u psychiatry. Dostałam leki i skierowanie na terapię. Coś się ruszy, musi.
Po poinformowaniu o tym, że byłam u psychiatry i powiedzeniu o części diagnozy [bo przecież nie powiem o edzie, więc wersja oficjalna to depresja, niekoniecznie nie zgodna z prawdą....] atmosfera w domu przypomina syrop o zapachu lilii z pogrzebu.

W niedzielę Opole!!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz