Mam wrażenie, że straciłam cały zapał. Nie mam ochoty ćwiczyć, męczę się, nie idzie mi. Po co mam się starać, skoro i tak nie będzie idealnie?
Jestem przerażona, że muszę nauczyć się na sobotę I cz. symfonii. Zaczyna się panika i znowu będzie to samo: miała pani na to 2 tygodnie. Przepraszam, dowiedziałam się o tym w ten wtorek. Ale to chyba nie mój problem, prawda?
Taak, ma pani rację. Przepraszam.
Znowu deklaracje od jutra, od jutra, jutro. Później, potem, zaraz.
Burdel w szafie, kurz na półkach. Brudna podłoga, nieumyta wanna.
W tym wszystkim ja, jakaś taka bez wyrazu, niezdecydowana, przezroczysta, mdła.
Mdli mnie, że znowu w sobotę będę musiała być radosna, pomocna, uśmiechnięta. W niedzielę mądra, pilna, zainteresowana. So professional.
Pusta torba ma więcej emocji i chęci niż ja.
Tez tak ostatnio mam, taki czas... Tylko, że nie musi być idealnie. To jest to, czego oni nie rozumieją. Ma być pięknie i mają być w tym Twoje uczucia. Nie uśmiechaj się na siłę, nie musisz!!!
OdpowiedzUsuń