piątek, 21 września 2012

'Wszyscy na coś czekamy'

Wieczór jak dzisiaj- jedną nogą jesień, ta wyczekiwana i nieznana. Drugą nogą, ledwo dotykającą ziemi lato. Przeskakuje wesoło, uśmiechając się do Jesieni, która sypie wokół gruszkami, jabłkami, barwi na pomarańczowo pola dyni, strzepuje kolorowe liście. Ponagla do odlotu ciepłolubne ptaki, wzmacnia głosy gawronów, srok. Sypie dobrem, bo nastanie zima.

Nie mam zielonego pojęcia, czemu tak bardzo czekam na tegoroczną jesień. Obiecałam sobie, że w tym roku będzie zupełnie inaczej. Trzymam się tego kurczowo, jak gdyby zależało od tego moje życie. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to takie głupie, bo to bardzo podobne do 'zaczynam od jutra, poniedziałku, nowego roku'. Jakiś wyimaginowany termin musi być, prawda? No to niech będzie 23 września.

Od kilku dni jestem całkowitym no-life'em. Ambitnie ruszam się gdzieś, staram się nie gnić w jednym miejscu patrząc się tępo w przestrzeń, nie myśleć o tym, że przypominam dorodnego pączusia. Ale to takie trudne. Smutno mi, że inni korzystają z życia, walczą, udają, że jest wszystko w porządku. A ja się składam, zawijam, ewentualnie przywdziewam maskę i nakładam kostium. Z dnia na dzień jest coraz cięższy i o wiele bardziej groteskowy. Uśmiech na siłę rozwesela na chwilę. Później jest jeszcze gorzej.

Chciałabym być kimś całkowicie innym. W innym czasie [najlepiej w XIX wieku], miejscu [Rosja/Paryż] i z inną rodziną. Albo, żeby w ogóle.

Klamka zapadła. 13 października wyjeżdżam do Opola!








1 komentarz:

  1. Właśnie dzisiaj podczas "niedzielnej rozkminy nad plackiem drożdżowym ze śliwkami" zastanawiałam się dlaczego Nowy Rok jest w styczniu, a nie w październiku na przykład... Nowy rok szkolny/akademicki, przeprowadzki, nowi ludzie, nowe wyzwania. 23 września? Jestem za. Czy coś się u mnie zmieni? Nie wiem, czekam. Może kolor liści klonu pod oknem...

    Pozostaje odliczać dni do 13 października.

    OdpowiedzUsuń