piątek, 7 września 2012

...zazdrość?

Dzisiaj przez jedną chwilę miałam poczucie, że chcę walczyć. Nie poddawać się, zwalczyć demony. I co? I nic.
Piszę teraz z koleżanką, z którą mam niezły kontakt. Zdawała do Bydgoszczy i Krakowa. Tu i tu twierdziła, że się nie dostanie. Tu i tu się dostała.
Nie chcę powiedzieć, że jestem zła, czy zazdrosna. Jest mi przykro, bo czuję się gorsza. Znowu. Jak zwykle jest 'nie dość', 'nie tak', 'nie w ten sposób'.
Cieszę się jej szczęściem. Tfu. Chciałabym cieszyć się jej szczęściem. Z tym, że każde słowo o tym, że w Krakowie jest tak a siak, a jest u tego a tego, gra to i to 'i jeszcze tamto' zatruwa mnie od środka.
Wyłażą brzydkie cechy mojego charakteru.

I od nowa nurzam się w beznadziei.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz